Leon's Lunch

    Share
    avatar


    st. albans
    god save the queen
    we love our queen
    103

    Leon's Lunch

    Pisanie by st. albans on Sro Mar 05, 2014 1:45 am


    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Pon Mar 31, 2014 2:30 pm

    Amelie miała dziś zajęcia tylko z rokiem Philipa więc po prostu nie miała za dużo trudności. Nie czuła się nawet na siłach by mieć więcej zajęć więc może to i dobrze, że to właśnie dziś go spotkała i powiedział jej, że nie była dla niego ważna, bo ma ważniejsze sprawy. Czuła się podle, jakby ktoś ją wykorzystał do zabawy i zostawił, bo w sumie tak właśnie było. Musiała się z kimś spotkać i psiedzieć by o tym nie myśleć więc umówiła się ze swoją najlepszą przyjaciółką na obiad. W końcu po pracy to człowiek głodny. Umówiły się w Leon's Lunch i tam właśnie udała się Amelie i zajęła jakiś stolik. Czekając na Aurore zaczęła przeglądać kartę by zastanowić się co zje. Miała ochotę na coś tłustego i niezdrowego, tak na poprawienie humoru więc pewnie zje rybę z frytkami i jakimś ciężkim sosem, do tego piwo i może jej humor będzie spoko. Dobrze, że auto zostawiła w domu.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Pon Mar 31, 2014 4:35 pm

    Szkoła jak to szkoła. W każdy poniedziałek od samego rana Aurora uświadamiała uczniów, że tak samo jak oni, ona też nienawidzi poniedziałków i nie, nie sprawdziła ich prac klasowych bo ciekawsze rzeczy do robienia w weekend niż ślęczenie nad ich marnymi sprawdzianami. Ale poza tym było jak zawsze i nikogo nie zabiła, nawet, kiedy wchodzili jej w zdanie, zadawali milion pytań o to samo bo wcześniej jej nie słuchali. Czyli standardowo. Zdążyła jedynie na moment zahaczyć o mieszkanie i zaraz już jechała do knajpy na spotkanie z Amelią. W szkole ledwie zdążyły zamienić kilka zdań.
    - Cześć, cześć, co się dzieje - zapytała od razu rzucając gdzieś na drugie siedzenie swoją torebkę i uśmiechając się całkiem szeroko, durna nie była i widziała, że coś jednak nie do końca gra.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Pon Mar 31, 2014 4:59 pm

    Amelie się trochę zamyśliła nad tą kartą dań. Tak naprawdę myślała o wszystkim i o niczym, jak to ona. Wszelkie problemy zaczynały do niej wracać jak już się choć jeden nowy pojawiał, takie życie nauczyciela. Choć nie, to tylko Amelie tak miała bo inni sobie wszystko poukładali. Tylko ona głupia mogła się zacząć umawiać z agentem udającym ucznia, tylko ona mogła przy tym sypiać ze swoim przyjacielem, no i całować się w schowku woźnego z innym nauczycielem. Szaleństwo, musiała się komuś wygadać bo inaczej by wybuchła od tego wszystkiego. No i tak sobie myślała, a tu obok niej zjawiła się Aurore.
    - Cześć, a wiesz dużo się dzieje.
    Podała przyjaciółce kartę, kelner się pewnie niedługo przy nich zjawi więc jeszcze nie chciała nic mówić. Nie chciała spalić przykrywki Philipa w mieście, bo jednak nauczyciele wiedzieli, ale inni nie. Niech więc tak lepiej zostanie.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Wto Kwi 01, 2014 9:30 pm

    dum, dum, żeby szybko poleciało bo jestem buła.
    Aurorka nie miała się czym chwalić to po prostu pominę ten jakże ciekawy fragment o braku życia erotycznego przez Giroux.
    - To znaczy? - uniosła oczywiście pytająco brwi ciekawa co też to oznacza. Bo mogła mówić o dużej ilości sprawdzianów ale także o tym, że nie wiem, że coś innego się zadziało no to było tak niejednoznaczne, że ciężko przewidzieć o co też chodziło. Sama spojrzała jakoś tak jednym okiem na kartę dań niepewna czy aby na pewno chce jej się jeść, chyba powinna no ale o linię trzeba kurde dbać, sama się nie zadba.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Wto Kwi 01, 2014 9:38 pm

    - To znaczy, że Philip mnie rzucił, ostatnio w Londynie, następnego dnia mnie Jem pocałował w schowku i uciekł, a później zaliczyłam małe co nieco z Williamem..
    Powiedziała szybko póki jeszcze kelner się nie zjawił. Dobrze, że zdążyła, bo jakąś minutę później się pojawił kelner pytając czy może zebrać zamówienia. Amelka zamówiła, a nie wiem co z Aurorką, bo ona niedawno przyszła to mogła się jeszcze zastanowić, no ale piwa mogła się napić z Amelką, bo ta już kończyła więc zamówiła sobie następne. No ale poczekała jak kelner to zapisał i znów zostały same.
    - Dziś przyłapałam też Philipa jak ucieka z moich zajęć, bo ma 'ważniejsze sprawy niż to'.
    Westchnęła smutno i się napiła.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Wto Kwi 01, 2014 9:47 pm

    Aurora w ciszy i skupieniu oczywiście jej słuchała, z każdym kolejnym słowem dziwiąc się coraz bardziej i uśmiechając się coraz szerzej. To się jak zwykle porobiło a ona oczywiście dowiadywała się ostatnia, na koniec końców lekko spojrzała na nią z niedowierzaniem no to wszystko razem brzmiało kosmicznie.
    - Ojezu Amelia - wyrzuciła z siebie jednym tchem i westchnęła wiedząc, że to wszystko razem stanowi jakąś kosmiczną i tragiczną mieszankę w jednym. Jak kelner podszedł zamówiła jakąś sałatkę i zaraz wróciła do Amelii.
    - Znaczy wiesz... Pomijając Williama i Jema. To skoro Cię rzucił nie myślisz, że lepiej, że zwiał? No przecież nie będzie na twojej lekcji jak przy okazji niedawno zerwaliście trochę to niewygodne dla was obojga, prawda?

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Wto Kwi 01, 2014 11:30 pm

    Aurore dowiadywała się nie ostatnia, bo w sumie dowiadywała się pierwsza i w sumie ostatnia. Była przecież najbliższą przyjaciółką Amelie, więc to jej takie rzeczy tylko mówiła. Jej najbardziej ufała no i wiedziała, że gadając z nią o takich rzeczach to ona jej nie wyśmieje. Jasne to Amelie miała być tą spokojną i grzeczną, ale widać wychodziło inaczej. Jednak co ona biedna miała począć jak Philip i ona to już trochę trwało, Jem też się jej niesamowicie podobał, a William, po prostu spełniali swoje potrzeby jako przyjaciele. Cała filozofia.
    - Tak wiem, przegięłam.
    Wywróciła oczami i się zaśmiała. Kelner naprawdę szybko się uwinął z zapisywaniem to dlatego mogły wrócić znów do rozmowy. Wiadomo dyskrecja musiała być by nie spalić przykrywki Philipa, ona dalej się o niego martwiła.
    - On jest dorosły, a to było niedojrzałe, prawie mnie zabił jak na mnie wpadł i no kurwa powiedział, że to ważniejsze ode mnie, a to cholernie bolało. Głupia się przywiązałam, idiotką jestem.
    Irytowała ją chyba bardziej jej głupota niż to co zrobił Philip. Jednak na swoją głupotę po prostu była bezsilna. Kelner przyniósł jedzenie, one jadły, gadały, pewnie Aurore jakoś przemówiła do rozsądku Amelie, albo tak to wyglądało. Po wszystkim się rozeszły.

    zt.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Sob Maj 17, 2014 11:55 am

    nie mogę się skupić na tym żeby zacząć. dobra byli tutaj na lunchu i tak na pewno zaraz napiszesz jak te knajpy w st albans tośce się nie podobały, ale ja muszę sprzątać więc no! no i zamówili coś dobrego, thomas pił kawę, jego twarz się zagoiła no i było fajnie. zerkał co jakiś czas na tośkę i uśmiechał się - właściwie to jakie plany masz na wakacje? - zapytał, bo nie wiedział czy zostaje tutaj czy wraca do domu. no a on już myślał o tej niedalekiej przyszłości.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Sob Maj 17, 2014 11:59 am

    antoinette oczywiście była zajęta telefonem. to wszystko przez ten film o jej babci. oczywiście sama antoinette podejrzewała, że mogło być tak jak piszą w biografiach, ale oczywiśie była zmuszona do podtrzymywania zdania rodziny, więc prychała co chwilę czytając opinie na temat całego monako przez ten cholerny film. - nie dość, że wzięli nicole do tej beznadziejnej roli to jeszcze robią taki niepotrzebny szum - przewróciła oczami dopiero teraz zwracając uwagę, że thomas coś do niej mówił. napiła się mrożonej herbaty i zmrużyła oczy. - przepraszam, mówiłeś coś? - zagryzła wargę i wzięła do ręki widelec, bo miała jeść sałatkę i jeszcze jej nie ruszyła przez te nerwy związane z atakami wszystkich na jej rodzinę.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Sob Maj 17, 2014 12:05 pm

    antoinette pewnie coś o tym mu wspominała, a w zasadzie gadała o tym cały czas. w całej warszawie są plakaty tego filmu ogólnie. no ale thomas nie bardzo ogarniał te konotacje rodzinne i to wkurzenie tośki. i w sumie miał dość tego tematu bo cały czas o tym słuchał wiec kiedy tylko zaczynała o tym gadać to on wzdychał bezradnie. - tak - mruknął trochę niezadowolony bo go perfidnie olewała! - pytałem jakie masz plany na wakacje? - dodał akcentując ostatnie słowo w razie gdyby po raz kolejny go nie słuchała.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Sob Maj 17, 2014 12:21 pm

    ja muszę go obadać, chociaż ta kidman boli bardzo xd
    - wakacje? - zdziwiła się, bo wyleciało jej z głowy, że niedługo będą wakacje! była zajęta aferą związaną z grace kelly. antoinette swoją drogą zaczynała w końcu zauważać, czemu jej matka jest taka szalona, że były z nią tylko problemy i teraz jest taką samą alkoholiczką jak albert, w dodatku despotką, która chce ją zeswatać z księciem hiszpani, o czym całe szczęście antoinette jak na razie nie miała pojęcia. - nie wiem, thomas. - wzruszyła ramionami. - możemy gdzieś razem wyjechać, wylecieć... zawsze chciałam zwiedzić kolumbię, meksyk albo... nie wiem. ameryka południowa, myślę, może być ciekawa

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Sob Maj 17, 2014 12:29 pm

    albert nie pije!
    i pewnie matka antoinette nie była zadowolona, że ta spotyka się z jakimś tam podrzędnym architektem! w sumie nie wiem czy tośka w ogóle powiedziała, że z kimś się spotyka. oto jest pytanie! ale thomas na pewno nie był wymarzonym kandydatem jej matki. - jasne, możemy gdzieś wylecieć, ale pamiętaj o tym, że ja pracuję i mój urlop może maksymalnie wynosić dwa tygodnie - bo on nie miał wakacji tak jak ona, już nie! - ale raczej chodziło mi o to czy zostajesz tutaj czy wracasz do monako? - uniósł brew. jeśli wraca to złamie mu serduszko!

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Sob Maj 17, 2014 12:36 pm

    jak to nie?
    na pewno powiedziała, bo to dla niej był szpan. a jej matka od razu wpadła w panikę, bo to taki stary facet jest i pewnie chce ją wykorzystać! kto wie, może niedługo zapuka do jego drzwi sama księżna karolina... jezu, grejt ajdija! trzeba będzie tak zrobić.
    - ojej - bo pewnie wyleciało jej to totalnie z głowy. - dwa tygodnie to strasznie mało - wydęła usta i westchnęła. - będę trochę w monako, trochę w paryżu - bo jednak jej dom rodzinny to paryż. tam ma swój pokój z widokiem na wieżę eiffela, tam ma matkę i najwięcej koleżanek, które ciekawe, czy ją jeszcze w ogóle pamiętają. pewnie zauważyła jego zawiedzioną minkę. - będziemy ze sobą rozmawiać na skype, thomas.. albo będę wpadać na weekendy, jak będziesz miał wolne - powiedziała z szerokim uśmiechem, bo w sumie nie przejmowała się aż tak bardzo, że nie będą się widzieć przez 2 miesiące. co to jest!

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Sob Maj 17, 2014 12:49 pm

    no nie pamiętam kiedy ostatnio był pijany xd
    ej nie przesadzaj nie był mocno stary! to ojciec agnes i vincenta powinien kiedyś zastukać do drzwi mieszkania williama xd w sumie też grejt ajdija. - niestety tylko dwa tygodnie, na więcej nie mogę liczyć, tak wygląda dorosłe życie - wzruszył ramionami. chciał pewnie powiedziec, że kiedy antoinette zacznie pracować to zrozumie jak to wygląda, ale przecież to księżniczka, czy ona kiedykolwiek będzie pracować? no właśnie xd - tak, to zawsze jakieś rozwiązanie - powiedział dość markotnie bo pewnie teraz wyobrażał sobie że wyrywa ją przez te dwa miesiące jakiś królewicz i w ogóle! dla niego przez dwa miesiące mogło się wiele zmienić.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Sob Maj 17, 2014 1:00 pm

    nooooooooooo........ ten to w ogóle powinien tu z nimi zrobić porządek! z jednym i drugim. trzeba lilce powiedzieć <3 chociaż nie. daro albo minnie, albo zoe, bo lilka ma williama a on najbardziej powinien mieć pogawędkę z ich padre xd
    no pewnie. wszystko się może zdarzyć przez dwa miesiące. - musimy więc to jakoś lepiej logistycznie ogarnąć, skoro będzie tak mało czasu - powiedziała smętnie, bo na pewno wolałaby spędzić wiecej czasu z thomasem w jakimś fajnym miejscu. ale nie to nie. smutno jej się zrobiło, jak się tak przygnębił. ej, w ogole jeszcze effie powinna dowiedzieć się od ojca vinca, że nie ma co liczyć na rejsiki na hawaje. - albo ty wpadniesz do mnie, poznasz moją mamę... - powiedziała ze sztucznym uśmiechem, bo nie sądziła by jej matka w ogóle chciała go poznawać, tym bardziej, że nawet nie wyglądał na tyle dobrze by być chłopakiem księżniczki.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Sob Maj 17, 2014 1:06 pm

    zmienie mu ryj i przestaniesz narzekać że wygląda beznadziejnie, hehehehehe!
    no tak wszyscy powinni się z czyimiś ojcami zobaczyć xd minnie nie powinna być ojcem agnes bo tam powinien być jeszcze daniel, który będzie trzymał strone ojca a nie swojego brata xd
    a effie powie mu, że jest w ciąży i vincent nie może nigdzie wyjechać, ahahaha.......... nie, najgorszy pomysł ever! musze dalej sprzatać, ech. - musimy przede wszystkim zastanowić się co chcemy robić przez te dwa tygodnie, gdzie chcemy wyjechać... - napił się kawy - poszukam wieczorem jakiś fajnych wycieczek i wyślę ci - uśmiechnął się na chwile, a na wzmiankę o matce antoinette aż zachłysnął się kawą - nie wiem czy to najlepszy pomysł... - zaśmiał się nerwowo.
    no to zjedli i poszli, bo thomas w jakiś tam papierach z roboty musiał siedzieć.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Nie Cze 15, 2014 10:37 am

    dzień dobry, hehehehe mam lekkiego kaca ogólnie po wczorajszym grillu! jolene nie lubiła takich pochmurnych i nudnych dni. nie była wczoraj na super imprezie, nie wyrwała żadnego frajera więc rano postanowiła zrobić coś bardziej produktywnego niż zwykle. oczywiście rano czyli koło dziesiątej hehe. poszła więc do biblioteki, gdzie wypożyczyła "rzeźnię nr 5" vonneguta, a potem dotarła tutaj żeby wypić kawkę i zjeść jej ukochany krem z brokuł. kiedy już wszystko zamówiła usiadła wygodnie i zaczęła czytać, a w międzyczasie kelnerka przyniosła jej waniliowe cappuccino.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Nie Cze 15, 2014 10:58 am

    spoko obie mamy kaca lekkiego więc jest git.
    Victor się pewnie mega wyspał bo on to trochę taki śpioch jest, zresztą pewnie mu się jego 'dupa' śniła czyli Mary i to, że mają jechać na wakacje. Musiał to wszystko ogarnąć, ale na pusty żołądek to mu się myśleć nie chciało. Tak więc udał się na jakieś zajebiste śniadanie, pewnie jajka na bekonie, tosty i takie tam, bo on lubił dobrze zjeść. Siadł sobie przy stoliku, otworzył swojego laptopa, pewnie mac'a na wypasie albo jakieś coś inne drogie i zaczął sobie przeglądać oferty, z początku nawet nie zauważył Jolene tak się na tym zawiesił. Cały on.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Nie Cze 15, 2014 11:08 am

    no nie!!! jak mógł zignorować taką ślicznotę jolene! ona pewnie się trochę zaczytała, ale kiedy pani przyniosła jej jedzenie które zamówiła nieco się ocknęła i zaraz zauważyła victora. którego a) znała bo chyba się psipasi z mary, b) chyba kiedyś do niej zarywał, zresztą jak każdy facet! no i wyjęła sztućce z serwetki w którą były zawinięte, a potem zgniotła ją i zwinęła w kulkę. dobrze, że siedziała blisko to rzuciła tą serwetkową kuleczką w chłopaka, pewnie pacnęła go w samo czoło - no cześć - powiedziała z uśmieszkiem na buzi.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Nie Cze 15, 2014 11:17 am

    Paskudny Victor, taki zamyślony wakacjami z Mary, że nie poznawał ludzi na ulicy, bardzo nieładnie z jego strony. No ale nic nie mógł na to poradzić, że musiał to wszystko ogarnąć, w końcu mają być wakacje all inclusive żeby je na zawsze Mary i on zapamiętali. W końcu on jak rozpieszcza to na maksa, Mary trafiła z nim bardzo dobrze, pierw perły, teraz to.
    - Co do..
    Wkurzył się pierw jak dostał tą kulką w czoło, bo kto to takie głupie zabawy wymyśla. Ale jak spojrzał i poznał Jolene to się do niej uśmiechnął.
    - Cześć Jolene, nie zauważyłem Cię z początku. Co tam?
    Pewnie dawno jej nie widział.

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Nie Cze 15, 2014 11:24 am

    mary mu tak w głowie zawróciła, a to przecież ruchacz miał być, bo pamiętam jak mi się w relkach u jolene wpisywałaś czy nie będzie jego dupą do ruchania xddd
    zaśmiała się widząc jego trochę zdezorientowaną minę kiedy ta kulka go uderzyła - to tylko ja - zamrugała zaraz oczętami i słodko się uśmiechnęła, żeby się na nią nie denerwował - u mnie okej - odparła zaraz zamykając przy tym książkę i kładąc ją okładką do wierzchu żeby wszyscy widzieli jakie mądre książki czyta łącznie z victorem. - a co u ciebie? uciekłeś jakiejś dupeczce z mieszkania, żeby nie jeść z nią śniadania i teraz musisz nadrobić? - dopytywała, bo pewnie słyszała że nie raz tak robił!

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Nie Cze 15, 2014 11:42 am

    No bo miał być, ale pewnie się pokłócą to ją porucha spoko, spoko. W końcu z Mary nie może mieć aż za cukierkowo. No wiadomo, że miał taką, a nie inną minę, bo się zaskoczył tym, że ktoś miał czelność w niego rzucić czymkolwiek. Toż to taka zniewaga, ale powiedzmy, że Jolene on to wybaczy, miał dobry dzień dziś. Skoro ona zamknęła książkę to i on pewnie zrobił to samo z laptopem, nie będzie przecież przy niej szukał oferty na wakacje bo tak nie wypada.
    - A zaskoczę Cię, po prostu nie chciało mi się stać przy garach. Zresztą trzeba było odetchnąć świeżym powietrzem i takie tam.
    Lekko się uśmiechnął bo nie miał od jakiej panny uciekać na razie. Chyba, że tak wyjdzie, że Mary go pogoni czy coś. 
    - Co czytasz?

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Nie Cze 15, 2014 11:53 am

    skoro się psiapsią z mary to nie wiem czy jolene będzie chciała się z nim ruchać teraz xddd
    wybaczył jej bo takiej ślicznotce nie można nie wybaczyć, soraski! zaraz pewnie przeniosła wszystkie swoje graty do jego stolika. usiadła i zaciekawiona chciała zerknąć co przegląda w tym laptopie, ale victor go zamknął - ejejej, co tam patrzyłeś? - dopytywała zaraz wskazując na jego komputer. zaraz jednak przeniosła wzrok na swoją książkę - rzeźnia nr 5, wiesz jedna z tych mądrych książek, które zyskały miano kultowych, wypożyczyłam ją dzisiaj z biblioteki - wyjaśniła. pewnie czytało się ją jak flaki z olejem, bo mi się tak na początku ją czytało, ale ogólnie książka fajna!

    Gość
    Gość

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Gość on Nie Cze 15, 2014 12:24 pm

    No w sumie racja, szkoda trochę, ale nie przeszkodzi mu nic by zapytać. Co najwyżej go Mary jeszcze bardziej opierdzieli czy coś. Biedny sam sobie kręci bata na dupę, ach cały Victor.
    - Co patrzyłem? Ciekawska jesteś co?
    Zaśmiał się cicho i otworzył laptopa. Odpalił go znów no i pewnie od razu była otwarta przeglądarka bo komp się tylko uśpił, tak więc Jolene mogła zobaczyć, że przeglądał oferty wakacyjne do Hiszpanii. W końcu to tam obiecał wyjazd Mary, wsio na wypasie jak to cały Victor, musi mieć wszystko na wypasie, nawet furkę taką ma.
    - O, brzmi interesująco. Może sobie kupię.
    Nie wiem co to za książka musisz mnie wprowadzić bo niestety nie znam się totalnie. Od dawna nie przeczytałam żadnej książki, bo o Crossie nie mówię XD.

    Sponsored content

    Re: Leon's Lunch

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Nie Sty 20, 2019 2:36 pm